Sukienka zimową porą, czyli jak nie dopuścić do odmrożenia /wiadomych części/.

Rewolucjonistki, na początek praktycznie, a jak!

Ujemne temperatury nie są nam straszne. Chodzimy do pracy, odprowadzamy dzieci do przedszkola, demonstrujemy, manifestujemy (i zdecydowanie nie siedzimy w domach!). Jednak żadna nie lubi ‘zawiewania po rajtuzie’. Dzięki paru trikom z powodzeniem możecie wyjść z domowych pieleszy i zmieniać świat, po kobiecemu, na naszą modłę i w spódnicach, bez obaw o swoje zdrowie i samopoczucie.

Sukienki, wbrew pozorom, są idealnym rozwiązaniem na srogie mrozy. Pod spodniami zmieścisz ciepłe majtki i grube rajstopy, tyle. Babskie ciuchy natomiast pozawalają na stosowanie całej plejady udogodnień. Upchasz ocieplacze, docieplacze i swetro-gacie. A sama spódnica może być wykonana z dużo cieplejszej materii niż spodnie. Ale od początku, oto moja subiektywna lista najlepszych zabezpieczeń tego, co od pasa w dół:

1/ ciepłe majtki (a tak naprawdę grube, barchanowe, babcine gacie)

Mają milion wad estetycznych i jedną, ale za to ogromną zaletę – może zawiewać pod spódnice zimą stulecia, a Ty z gracją eskimoski zniesiesz to z uśmiechem na ustach. Pociesznie – majtek nie widać pod ubraniem, więc nikt nie pozna Twojego sekretu (za wyjątkiem sytuacji, kiedy osobnik płci przeciwnej pozwoli sobie ogrzać Ciebie w inny sposób).
Wybór jest spory.
Damskie bokserki, najmniej inwazyjna metoda. Do zniesienia nawet przez zwolenniczki stringów. Absolutne minimum!
Kolejny poziom wtajemniczenia to tak zwane ‘Reformy’. Że większości z Was niewiele ta nazwa mówi, prezentuję poniżej (tylko bez grymasów niezadowolenia na twarzy!):

reformy
Nie zachęca, a na pewno nie podnieca. Komfortowo też nie wygląda. A jednak… Są zabudowane, mają dłuższe nogawki, bywają podszyte ciepłym materiałem (tak, wiem, Wasza babcia też to mówiła „zimno na dworze, włóż ciepłe majtki”). Wad estetycznych podważać nie będę, bo i nie ma jak. Natomiast co do wygody – wygodne są bardzo, zapominasz po kilu minutach, że masz je na sobie. Warto spróbować się przekonać.

I na koniec klasyka – barchanowe majtki babci Haliny. Antyk na Twoim ciele. Retro w najlepszym wydaniu:

barchanowe majtki

Zwolenniczki stylu vintage będą zachwycone. Jednak chyba tylko one. Majty trudno dostępne i drogie. Choć urocze.

Zawsze pozostaje bielizna termoaktywna, ale nie przesadzajmy – nie mieszkamy na Syberii. Taka bielizna dobra jest do biegania, polecam miłośniczkom ćwiczeń przy ujemnych temperaturach, co by im tyłki nie odmarzły. Pozostałe (chyba, że jesteście z Suwałk!) mogą ze spokojem zostać przy tradycyjnej bieliźnie.

2/ Rajstopy (Ciepłe rajtuzy naciągnięte za pępek)

W tymże sezonie dokonałam historycznego dla mnie odkrycia. Rajstopy podszyte od wewnętrznej strony polarem. Cudo. Niezbędne. Pod spodniami niewygodne, trochę krępują ruchy. Natomiast w połączeniu z kiecką – raj. Radzę kupować on-line, ceny w sklepach stacjonarnych są nieco za wysokie.
Na chłodne, ale nie mroźne dni – wystarczą rajtki 60 den, 80 den. Pamiętajcie, żeby nie były to biodrówki i zakrywały dolną część pleców.

3/ sensowna sukienka i ciepła spódnica – oswajamy zimę.

Ogromny wybór najróżniejszych spódnic, sukienkę, we wszelkich długościach, wykonanych ze wszelkich możliwych tkanin daje nam pole do popisu.
Wybieraj raczej sukienkę z długi rękawem, taką podszytą halką, z porządnej bawełny, z dodatkiem wełny, dłuższą, lekko przed kolano. Możesz zaszaleć i kupić sezonową spódnice w śnieżynki, reniferki lub inne zimowe stworzenia – osobiście jestem zdecydowaną zwolenniczką klasyki, ale jeżeli lubisz takie klimaty – kombinuj, na zdrowie! (Oby tylko spódniczka miała wyższy stan, żeby „wilka nie dostać” jak babcia mawiała).

4/ Mój sposób – body!

Body zakrywają nie tylko to, co między nogami, ale też dolną część pleców. Okrywają całą bieliznę nie pozwalając, aby jakikolwiek kawałeczek ciała został wystawiony na okrutne działanie zimowej aury.
Oprócz tego, że są dodatkową warstwą ubrań, podtrzymują rajstopy – nigdy podciągania, naciągania i wkładania bluzki w rajstopy. Niebo.

Tyle dobrego. Reszta to nasza inicjatywa i chęci. Nie musisz rezygnować z sukienek, jeżeli nie chcesz – trochę wyobraźni i kreatywności, a sukienka będzie z Toba przez cały rok. Pamiętaj, że najważniejszy jest Twój komfort, także ten duchowy.

A Wy co robicie, żeby przetrwać tę „zimową bajkę”? (Oby sposobem nie było odstawienie sukienek do wiosny!)

0 comments